Sezonowa Miłość

Interesujaca książka na ciepłe dni lata

- I cóż? - pytał. - Znów "placem"? No... dość tego. Najlepiej niech panna Pita pójdzie ze mną tam,

Strona 93

Tuśka nie odpowiadała nic. Była ciągle zgnębiona i upokorzona. Szczególnie to wyrażenie "maluje się jak stara aktorzyca" działało na nią w fatalny sposób.

- A teraz - wyrzekł z kurtuazją markiza - pozwoli pani, że się przedstawię. Jestem - Porzycki!

Roześmiał się szeroko, błyszcząc prześlicznymi jak perły zębami. Śmiech jego podbijał, chwytał za serce, taki był z głębi i przeświadczenia jego płynący.

To: "Jestem Porzycki!" - zadźwięczało tryumfalną fanfarą. Znać było w tym tonie duszę człowieka, który przywykł rzucać swe nazwisko w tłum, wzniecając uczucia radosne i miłe.

- I... pójdę. Panna Pita się uspokoi, obetrze nosek, bo się zaczerwienił... Co?... aha - już się ktoś przez łezki uśmiecha. Dobrze jest - górą nasi! Śmierć Warchlakowskim! Vendetta!

Pita mimo woli uśmiechała się wśród łez. On porwał ją za rączki i zaczął z nią menueta.

- Tak... tak... podaj mi rączkę, markizo... La ci darem la mano... Nie? no, to nie... Z nadzwyczaj ujmującym przymileniem ku Tuśce rzucił:

- Niech mamusia dobrodziejka pozwoli córce przyjąć bombonierkę ode mnie!... Mamusiu, nie bądź sroga! Och, jak sroga jest mamusia! Och, jak biedna jest Pitusia!...

I na usta Tuśki wykwitł blady uśmiech.

- Dziękuję panu, ale moja córeczka cukierków nie je.

- EL. gadanie austriackie. Widziałem, jak u Płonki repetowała ciastka, aż jej się uszka trzęsły. Ale skoro moje nie w ład, to ja z nim nazad... Jak Boga kocham!

I nagle spoważniawszy popatrzył z uwagą na Pitę.

- Jaka ona blada - wyrzekł z pewnym współczuciem w głosie.

W tej samej chwili zaciemniło się w oknie i ukazała się twarz pani Warchlakowskiej, powracającej z miasta z mnóstwem zakupów w rękach.

- Cóż? idziemy dziś do Kuźnic? - zapytała z fałszywym uśmiechem, lecz na widok stojącego na środku pokoju Porzyckiego uśmiech znikł jej z twarzy, a wystąpił wyraz chłodnej, obrażonej godności.

- Przepraszam... nie wiedziałam, że pani ma gości!

I z majestatem zniknęła postać tej damy z ramy okna, natomiast kaczy cień potoczył się ku willi.

Na werandzie trzy panny Warchlakowskie przyzywały matkę strwożonymi gestami.

Tuśka uczuła, jakby ją ktoś złapał na występku. Obecność aktora u niej, nie usprawiedliwiona zupełnie, mogła rzeczywiście sprowadzić na nią jakieś podejrzenie. Jako istota skryta miała ten rzut myśli, który w jednej chwili rozjaśnia możliwość konsekwencji tego, co się nagle wykryło. Przeczuła, że Warchlakowska w tej chwili stała się jej wrogiem.

Porzycki tymczasem zajmował się głównie Pitą.

mp3 prace magisterskie ogłoszenia drobne
© Wszystkie prawa zastrzeżone.
czarna hańcza kajaki pożyczki Okna Warszawa Sezonowa Miłość to fantastyczna książka napisana przez Gabrielę Zapolską.Życzenia Świąteczne kredyty mieszkaniowe kalkulator giełda linków Na początku była to jedynie powieśc wydawana na łamach czasopisma. klamki domeny makijaż gdańsk Wzbudziła wtedy ogromne kontrowersje. Nawet na jakis czas przestano ją publikować. sklep motoryzacyjny stomatolog warszawa Jasnowidz