Sezonowa Miłość

Interesujaca książka na ciepłe dni lata

Obidowska przysunęła się zupełnie do balustradki.

Złożyła na niej czarne, do łokci obnażone ręce, a na tych rękach wsparła twarz.

Była dziwna, dzika, ponura i zagadkowa. Włosy tłuste lśniły się w słońcu jak czarna, atłasowa, średniowieczna czapka. Każda bruzda w twarzy zdawała się mieć osobną swoją historię i osobną przyczynę łez, które ją żłobiły.

- Ja wim - mówi niskim głosem - że Józek ma taką maturę, że go do państwa pcha i mu z nimi dobrze jest. Ale jak się żenił, to wereda przysięgał, że o skałę się praśnie, a w góry z poństwem nie póńdzie... I ot, jak przysięgi strzymał...

Pomilczała chwilę i powtórzyła, jakby swoje własne echo.

- I ot... jak przysięgi strzymał...

Dwie duże łzy ukazały się w jej oczach.

Wypełniły całe źrenice, oszkliły ich żółtość i spłynęły po rzęsach rzadkich i jakby wypalonych. Chwilę zawahały się. Którą im płynąć bruzdą? Którą z nich wyżłobiły miłosne zawody? I nagle rozlały się w strugę, która objęła całą sieć tych zmarszczek i twarz okryła lśniącą, srebrnawą wilgocią, smutną i nad wyraz tragiczną.

Tuśkę nie zdjęła jednak litość. Nie współczuła ona tej kobiecie, która płakała za młodym mężem, ulatującym z gniazda jak młody ptak żądny swobody. Inna myśl zajęła ją całą. Myśl, co się dzieje tam, dokąd oni poszli - gdzie tak świeżo, młodo, dobrze...

Podstępnie zwraca się ku góralce:

- Moja gaździno... o cóż wam chodzi? Przecież tam nic złego się nie dzieje. Poszli, wrócą. Józek przewodnik... o cóż chodzi?

Góralce zapłonęły oczy. Łzy jakby żarem, co przesunął się po nerwach, oschły w jednej chwili.

- No... - wyrzekła wreszcie... - jakbyście tak widzieli, co oni tak wypiją, a jak się zawsze przewodnicy uchleją, bo to państwa bawi, to byście ta inaksej gadali... a jak się chłop uchleje, to on tam nie bacy, co robi...

Pokiwała głową, oderwała się od balustrady i ciężko stąpając odeszła w stronę szopy. Tuśka zamyśliła się nad jej słowami. Więc... piją, a gdy piją, nie baczą, co robią.

Przypomniał się jej ten gest Porzyckiego, śliczny gest mężczyzny obejmującego w posiadanie i ten powabny ruch kobiety, która na jedno mgnienie oka poddała się ku niemu, a potem wywinęła się jak wąż z tego uścisku...

Tak było na gościńcu, a tam w górach, pośród tych gęstych zarośli, które czarnymi płatami przyległy do ścian gór, pewnie jest jeszcze inaczej.

W słońcu, w swobodzie idą, śpiewając kanconę...

Oni - oni!...

Warszawa noclegi Gry dla dzieci Praca Poznań
© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Tanie rozmowy przecinarki do glazury rajstopy Sezonowa Miłość to fantastyczna książka napisana przez Gabrielę Zapolską.hotel kraków hale stalowe Szkoły podstawowe Kraków Na początku była to jedynie powieśc wydawana na łamach czasopisma. hosting Performance Media upominki reklamowe Wzbudziła wtedy ogromne kontrowersje. Nawet na jakis czas przestano ją publikować. pożyczka bez bik najlepsza tematyka garaże