Sezonowa Miłość

Interesujaca książka na ciepłe dni lata

Pita ubrana stoi przy stole jak manekin i widocznie oczekuje jakichś dyspozycji wyższej władzy.

- Zawołaj gaździny... Słyszę, że jest w sieni.

Za chwilę wchodzi Indianką. Jest nieufna i patrzy spode łba. Obcierała właśnie belki w sieni i zabierała się do drzwi. Wchodząc zbliża się do pieca i gładzi po nim ręką.

- A co fcom?

Lecz Tuśka tak bardzo pragnie werandy i drugiego pokoju, że staje się uprzejmą i schodzi ze swej wyniosłości.

- Moja gaździno... mnie tu ciasno i niewygodnie w tej izbie. Na Obidowską jakby kto żaru posypał. Gażdzie zakopiańskiemu kazać zwrócić pieniądze, to łatwiej ściągnąć słońce z nieba.

- O!... ze tam końdek im ciasno... to co? Jo piniendzy nie oddam. Jak fcom, niech dzie indzi najmom, ale ja piniendzy nie oddam. Mogom mnie prawować.

Tuśka wzrusza ramionami.

- Nie o to chodzi. Ja chcę dobrać sobie tę drugą izbę z werandą.

Indiance twarz się rozjaśnia. Zawiązała i rozwiązała, i znów zawiązała chustkę. Widać, że już myśl jej pracuje, jakby tu i na ile skórę z tej gościowej ściągnąć.

- Wiedzom co... - mówi powoli, ważąc każde słowo - ta izba teloz by zamówiona. Gość pisał po nią.

Tuśce aż tchu zabrakło.

- Ale zadatku nie dał?

- No... ni... Ino kabyście ją fcieli, to muszom zapłacić tylo, co tamtej pon dawali.

- No, a ileż?

Gaździna myśli - cała tragedia toczy się w jej mózgu. Powie za mało - powie za dużo... Nie wie. Cyfry biegają jak szalone wreszcie rzuca:

- Dacie osiemdziesiąt.

- To za drogo.

- Ten pon da tyle.

Tuśka dałaby już te osiemdziesiąt guldenów, ale zdjęta mocą nałogu, musi się targować.

- Siedemdziesiąt...

Gaździna widzi, że tej pani "zafcialo się'' tej izby i już żałuje, że nie powiedziała stówki.

- Ni, ni... - mówi z niechcenia, patrząc uparcie w kafle pieca - dacie dziewięć dziesiątek, to mieszkajcie...

pozycjonowanie strony Nauka gry na gitarze Szczecin herbata owocowa biofix
© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Granit Przyjazne Forum Wędkarskie zakłady bukmacherskie Sezonowa Miłość to fantastyczna książka napisana przez Gabrielę Zapolską.Na początku była to jedynie powieśc wydawana na łamach czasopisma. Wzbudziła wtedy ogromne kontrowersje. Nawet na jakis czas przestano ją publikować.