Sezonowa Miłość

Interesujaca książka na ciepłe dni lata

piękne rzeczy. Szkło stojącego na środku stołu wazonu imituje weneckie kryształy, w mietlicę wetknięte purpurowe maki są z perkalu farbowanego, a imitują świeżość rozkwitłych w zbożu maków, welwet ciemnozielony na sukni kobiety, leżącej na bujającym się krześle, imituje aksamit, a sama kobieta, pani radczyni Warchlakowska, imituje damę dobrze wychowaną, inteligentną, oczytaną, wzorową żonę, matkę i piękną kobietę.

Leży do słońca, wyniosła i wspaniała jak renesansowa księżna, patrzy na chałupę Obidowską mrużąc oczy i czuje się o wiele wyższą w społeczeństwie od "osoby", zamieszkującej naprzeciw chatę bez żadnej efektownej etykiety, nie przywożącej ze sobą nadąsanej kucharki i młodszej "w bluszcze z kropkami" i nie posiadającej męża, który jest w stanie zapracować tyle, aby ona, radczyni, i trzy jej córki (o... Barissonki!) mogły rozpostrzeć swe fatałaszki w "Lewkonii" i nicować przechodniów przez długie trzy miesiące z trzystopniowej wysokości nadgniłej werandy.

Właśnie jedna Barissonka wbiega na werandę. Ubrana jest w pąsową bluzkę, białą spódnicę wełnianą, żółte trzewiki i do złudzenia imituje strojem, chudością i manierami szpiczaste miss, widywane w ilustracjach angielskich. W ślad za nią zjawia się druga czerwona bluzka i trzecia! Jest to rodzaj umundurowanej małej armii o cienkich, zawsze złośliwie zaciśniętych usteczkach. Ręce duże, nogi duże, piersi płaskie, biodra sterczące, moc piegów, śliczne oczy, śliczne włosy, brak poczucia delikatności, brak słuchu, zdolności matematyczne, dowcip jak u starego dziennikarza, znajomość tajemnic życiowych zdumiewająca, zaczepność małych buldogów - słowem, tysiące rozkosznych przymiotów stwarzających wcale udaną i obiecującą całość.

Pani radczyni jednak jest rada ze swych "dziewczątek". Nie są to wprawdzie dziewczęta spod wiejskiej strzechy, ale pani Warchlakowska jest zdania, że są już dostatecznie opancerzone do walki z życiem.

A że wiedzą to i owo i że mają sąd swój o ludziach i wypadkach, mój Boże!... tym lepiej - nie będą to lalki salonowe, lecz od razu kobiety o wybitnej indywidualności.

Pąsowe bluzki z barchanu imitującego welwet wionęły, zaroiły werandę czerwienią i bielą i nagle stanęły. Dostrzegły Tuśkę w oknie chałupy. Zaczęły się jej ciekawie przyglądać.

- Ona wczoraj szła za nami z tą dziewczynką w dużym kapeluszu...

- Aha!... w białych trzewikach.

- Tak. Pamięta mama: miała nietutejszą suknię i łańcuszek po staremu naokoło bioder. Pani Warchlakowska zmrużyła oczy.

- Ach! tak... macie rację. To będzie coś z Warszawy.

- Albo z prowincji.

- Nie. To coś z Warszawy. Chodzi po warszawsku.

Wygłosiwszy te słowa pani Warchlakowska utonęła w obserwowaniu Tuśki.

- Czego ona tak stoi przy tym oknie?

- Przypatruje się nam.

- A może jej pokazać język? - hazarduje najmłodsza czerwona bluzka, która jeszcze nie jest dostatecznie opancerzona, ale za to bardzo "rozwydrzona".

pozycjonowanie stron angielski olsztyn Okna Warszawa
© Wszystkie prawa zastrzeżone.
agroturystyka noclegi biuro rachunkowe gliwice alveo Sezonowa Miłość to fantastyczna książka napisana przez Gabrielę Zapolską.druki szkolne Kamień Visit Poland Na początku była to jedynie powieśc wydawana na łamach czasopisma. kurs rysunku bramka orange bramka sms plus gsm Wzbudziła wtedy ogromne kontrowersje. Nawet na jakis czas przestano ją publikować. stomatologia praca bytom serwery shoutcast