Sezonowa Miłość

Interesujaca książka na ciepłe dni lata

Takie były słowa i treść główna artykułu.

- Właściwie, po co to pisać i o co im chodzi? U nas żyjemy wszyscy w zgodzie, a każde z nas, rodziców, chętnie i o ile może, przerabia zadania i dopomaga w nauce dzieciom - myślała Tuśka.

- Zapalamy ową lampę... - uśmiechnęła się - zapalamy niemal co dzień: ja nad francuszczyzną Pity, on nad matematyką chłopców...

Powstała od okna rada, że znalazła jakieś wyjście z koła, w którym niespodziewanie błądzić zaczęła.

- I po co to pisać... młodzieży podsuwać myśli, że jest nie zrozumianą? Takie artykuły oddają najgorszą przysługę rodzinom. Nic więcej.

Przechyliła się przez okno, aby je zamknąć. Z dołu coraz silniej wiała pleśń grobowa zastygającego powoli życia.

- Malaryczne miasto! - wstrząsnęła się Tuśka.

Lecz równocześnie z owym odczuciem dreszczu, czającej się zgniłej febry, coś niepojętego, a zarazem nader silnego, uczepiło się jej ramion.

Była to zgniła cieplarniana atmosfera utajonej i grzecznością pokrytej niepewności, jaka moralnie owiewała ją, ile razy w Warszawie powracała do "domu" z zamiejskiej wycieczki.

Uczuła, że nigdy nie pojmie obecnego stanu duszy tego miasta, nad którym z czerpakami na rozpiętych skrzydłach czekało odziane w czerń - jego Przeznaczenie.

- A zresztą... po co? - pomyślała zamykając okno.

Podeszła do stołu i zaczęła przyglądać się kupionym aplikacjom. Zmartwiła się, że przy świetle gorzej wyglądają niż we dnie.

- Znów mnie oszukali - pomyślała ze złością.

Manią jej była ta myśl, że ją wszyscy okradają i oszukują w haniebny sposób. Nagle zastanowiła się.

W sąsiednim numerze mówiono głośno, coraz głośniej, nie troszcząc się, iż drzwi, ironicznie zastawione komodą, całe podziurawione są jak rzeszoto; przez te dziury i szpary filtrowały wyrazy z dokładnością zupełną.

Odzywały się dwa głosy - męski i kobiecy.

Ten ostatni dominował, podkreślany charakterystycznym podciąganiem nosa - forpocztą płaczu.

Zresztą było to nawet dość tragiczne, tym tragiczniejsze, że głos męski nie tracił ani na chwilę swobody i raz przyjętego tonu.

Zdawało się, że to ktoś, wybornie władający lejcami, z wysokiego kozła prowadzi dobrze sprzęgniętą czwórkę i ciągle jednaką linią drogi raz wytkniętej jedzie, jedzie bez chwili utraty równowagi.

wizytowki Katowice łysienie praca siedlce
© Wszystkie prawa zastrzeżone.
domy szkieletowe Sezonowa Miłość to fantastyczna książka napisana przez Gabrielę Zapolską.Na początku była to jedynie powieśc wydawana na łamach czasopisma. Wzbudziła wtedy ogromne kontrowersje. Nawet na jakis czas przestano ją publikować.